Już wiosna, i będzie tylko lepiej.
Cytaty z dwóch kobiet, które nie są mi obojętne. Pewnie tak właśnie myślą, choćby im się tylko wydawało. A to przecież jedynie zmiana nastroju, trochę więcej słońca, psie gówno wyłażące spod śniegu. Chciałoby się wiedzieć, że to wszystko daje więcej siły do pracy, że można tym spłacić energetyczny dług zaciągnięty zimą na własnym organizmie, że znów będzie o czym i (albo) jak pisać, że miłość i takie tam bzdety. Być może psie gówno i mrówki w kuchni są tylko zwiastunem nadchodzących zmian i trzeba o tych drobnych niedogodnościach myśleć jak o bólu palca podtrzymującego zapalniczkę podczas otwierania pierwszego zimnego piwa w jakiś upalny letni dzień. Ja wiem, chujowe porównanie, ale z wiosną też słabo. Patrząc (aż nazbyt) pragmatycznie - przynajmniej można będzie bezpiecznie wsiąść na rower.
Zimą zawsze komplikuję sobie życie. Na wiosnę wszystko wraca do normy.