zaraz

2006-01-26 23:44:31




Zamarzliśmy dość niespodzianie. Zamarzliśmy w drzwiach, w oknie, na fotelu, zastygliśmy w bezruchu a z nami cały świat przymarzł sam do siebie. W zasadzie można by palić w kominku i ćmić fajkę. Ale jesteśmy zamarznięci, skamieniali, ani ręką ruszyć ani nogą. Przewracana kartka nie chce pokazać, co jest dalej i zawisa w połowie drogi, kawa dezerteruje gdzieś między dzbankiem a filiżanką, tylko płatki śniegu tańczą na wietrze, a światło latarń zagląda im pod spódnice.

Tak było, tak było rok temu mniej więcej. Mniej lub bardziej. Listopad luty. Piździczeń. Po roku widzę dopiero jak bardzo myliłem się zapominając o polskich zimach. Bo tylko tutaj może się to zdarzyć. Mózg mi z lekka zamarzł. Stąd ta przerwa. Nie wiem kiedy odtaja. Ale będzie będzie. Teraz sesja, to się rozgrzeje...

skomentuj (12)
Strona główna